środa, 27 maja 2015

czapka majowa

W końcu zdążyłam na czas - czapek mam ilość adekwatną do miesięcy trwania wyzwania, ale... no właśnie. Był wstręt do dziergania, wstręt do pisania, w końcu dwa "turnusy" w szpitalu... W każdym razie - było, minęło!
Dziś czapeczka dla córeczki mojej koleżanki. Maleńka ma się urodzić lada moment, wszyscy (a pewnie najbardziej mama) czekamy na ten dzień z niecierpliwością.
Wybrałam wzór Purple Stitch Project Beanie.  Dziergało mi się z niego bardzo przyjemnie, a czapeczka na dziecięcej główce prezentuje się zdecydowanie lepiej, niż na doniczce. (o przymiarkę poprosiłam moją dwuletnią siostrzenicę, która później czapeczki oddać nie chciała, więc i dla niej muszę w najbliższym czasie jakąś wydziergać).


Dane techniczne:
wzór: Purple Stitch Project Beanie
włóczka: Alize Baby Wool Batik
druty: pończosznicze 3,0 mm, KP 3,75mm

Pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 25 maja 2015

ogłoszenie parafialne - sprzedam

Moi Drodzy,
zrobiłam przegląd szafy. A właściwie zawartości pudeł w tejże szafie siedzących. I ogłaszam, co następuje: "Sprzedam włóczkę". Nie mam jej na razie wiele, bo to pierwszy przegląd, ale jestem pewna, że mnie już ona radości nie sprawi, a Wy możecie ją w coś pięknego przeobrazić.
Podana cena zawiera koszty przesyłki.

1. HIMALAYA YASEMIN, 4 motki x 100 g, 30 zł SPRZEDANE





2. MALABRIGO LACE, 2 precelki, 50 zł  SPRZEDANE




3. MALABRIGO LACE, 1 precelek, 25 zł  SPRZEDANE




4. ANGELINA, MARIN (20% moher, 80% akryl), 4 motki x 50 g, 25 zł SPRZEDANE




5. CZESANKA DO FILCOWANIA, 1 kg, mix kolorów, 50 zł SPRZEDANE





6. GAZETKI, mix 13 sztuk, 20 zł  SPRZEDANE

Ktoś coś? :) Proszę o kontakt mailowy kachazet [et]gmail.com

Pozdrawiam, Kasia

środa, 13 maja 2015

książki i dziergadełka

Przegapiłam ubiegłą środę. Nie wiem, jak to się stało. Dziś niewiele - w dodatku wszystko na osobnych zdjęciach.

Dla synków moich przyjaciół ze studiów (synków urodzonych w dodatku tego samego dnia!) zrobiłam po czapeczce. Na razie chyba jeszcze będą za duże, ale myślę, że niedługo będą idealnie pasować na te małe główki. Brak modeli - czapeczki fotografowałam na osłonkach na doniczki...



Wzór: z głowy
Włoczka: Alize Baby Wool, 1 motek
Druty: pończosznicze 3mm, KP 3,25 mm

Skończyłam czapeczki i zamarzyłam o kołowcu... Jako, że w domu z włóczek melanżowych miałam tylko Angorę Active Yarn Artu, to westchnęłam, wyjęłam druty 3mm i nabrałam oczka. Niestety, w pewnym momencie okazało się, że zamiast kołowca robię... Etnę! Nie wiem, gdzie popełniłam błąd, ale środek sterczał niemiłosiernie :( Bolało, gdy prułam, bo miał już jakieś 30 cm średnicy... No, ale same popatrzcie - jak to nosić?!


Zaczęłam ponownie i teraz sweterek prezentuje się tak, a ja zastanawiam się, czy wystarczy mi cierpliwości, by go skończyć (zanim urodzi się Junior) ;)

A co udało mi się przeczytać?
Pierwsze trzy części Harry'ego Pottera :) Wiem, wiem, mało ambitnie, ale lubię, więc nic na to nie poradzę.
A oprócz tego:
Z tego zestawu tak naprawdę tylko dwie, bo "Tajemnica rezydencji "Chimney"" była dla mnie nie do przejścia.
Karaibska tajemnica Agathy Christie, to kolejna powieść z Panną Marple (którą lubię bardziej, niż Poirota, ale o tym już chyba kiedyś pisałam). Panna Marple odpoczywa na jednej z wysp  karaibskich, dzięki hojności swego siostrzeńca. W tajemniczych okolicznościach ginie emerytowany pułkownik, stary nudziarz. Panna Marple postanawia rozwiązać tajemnicę morderstwa (oczywiście w międzyczasie robiąc na drutach). 
Każdej niedzieli to książka autorstwa Petera Pezelli. Czytałam jego wcześniejszą powieść "Kuchnia Franceski", która mnie otuliła włoskim ciepłem, zapachem kuchni, dobrocią głównej bohaterki. Miałam więc nadzieję, że tu będzie tak samo... Rozczarowałam się i tyle. Książka zaczyna się w momencie, gdy umiera senior rodu Catinich, Nick. Rodzinny interes trafia w ręce syna, lekkoducha, któremu w dodatku na łożu śmierci ojciec przekazuje prośbę, by skontaktował się z jego... kochanką. Denerwowało mnie w tej historii to, że jej narratorem jest zmarły ojciec. Coś mi tu nie zagrało...

czwartek, 30 kwietnia 2015

wspólne dzierganie i czytanie

Piszę post z małym poślizgiem. Wczoraj kilka razy włączałam laptopa, żeby to zrobić, ale za grosz nie miałam weny.
Na drutach ciągle synusiowy kocyk, zostało mi jeszcze jakieś 10 rzędów i będę mogła prezentować całość :) W ubiegłym tygodniu się obijałam, bo słonko skutecznie wyciągało mnie z domu. Nie żałuję - nieco zmieniłam kolor z "mącznego" na "mniej mączny" ;) Jestem raczej z tych bladolicych i każdy kontakt ze słońcem jest na wagę złota :)



W ubiegłym tygodniu przeczytałam dwie książki:
"Kilka przypadków szczęśliwych" Magdaleny Zimny-Louis - to dość przewrotna historia kilku pokoleń, pełna humoru. Plany okazują się jedynie planami, a przypadek sprawia, że życie bohaterów układa się zupełnie inaczej, niż chcieli. Polecam :)
"Spotkajmy się w kawiarni" Jenny Colgan - to ciepła opowieść o Issie, która w wyniku cięć kadrowych traci pracę w korporacji, rozstaje się z szefem, z którym miała romans i postanawia otworzyć kawiarnię z własnoręcznie pieczonymi ciasteczkami. Pyszna historia! To książka na jedno popołudnie, nie trzeba się za wiele nad nią zastanawiać, ale takie miłe opowieści też czasem dobrze przeczytać.

*****
Dziękuję za miłe słowa o siostrzanej chuście :) Pozdrawiam serdecznie! Do zobaczenia!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

urodzinowa chusta


Chustę dla siostry zaczęłam dziergać gdzieś w listopadzie. Miała trafić pod choinkę, a ponieważ pierwsze tygodnie ciąży skutecznie odciągały mnie od dziergania, doszłam do wniosku, że skończę na imieniny, które siostra ma na początku lutego. Nic bardziej mylnego!
Tak naprawdę powróciłam do drutów w połowie lutego i w którymś momencie, wykańczając rozpoczęte robótki natrafiłam na zezwłok chusty. Oczy mi się uśmiechnęły, bo wiedziałam już, że na urodziny skończę na pewno.



Wzór: Dream stripes
Włóczka: Angora Gold, Alize
Jak widać, do blokowania zabrakło mi mojego wielkiego ręcznika.
A co najważniejsze, Siostrze chusta się spodobała :)

*****
Korzystam z pogody i słońca, jakie uśmiecha się do nas w ostatnich dniach. Spaceruję, w tempie babciowym, ale jednak spaceruję. I jest mi z tym całkiem nieźle :)

środa, 22 kwietnia 2015

Wspólne dzierganie i czytanie

Od ponad miesiąca nie chodzę do pracy, więc czasu na czytanie mam mnóstwo. Na dzierganie też i na oglądanie zapomnianych seriali. Ale wczoraj dotarło do mnie, że nie wiem, czy wytrzymam w takim "bezrobociu" do sierpnia. Wszyscy mi mówią: "Ciesz się spokojem, śpij ile możesz, odpoczywaj". Tylko trudno cieszyć się wolnością, skoro od lekarzy same zakazy, bo niestety na początku marca trafiliśmy z młodym do szpitala. Okazało się, że w pracy było za intensywnie, za dużo nerwów i wystraszyłam się, że Juniorek może się wyprowadzić. A tego bardzo bym nie chciała. Póki pogoda była paskudna nie było źle - i tak łapało mnie spanie, ale teraz jest niestety gorzej... Kusi mnie rower, kuszą dłuuugie, intensywne spacery, a tu nie wolno. 

Mam wrażenie, że czytam na wyścigi, średnio raz w tygodniu odwiedzam bibliotekę i wymieniam książki. Nie wszystkie mi "siadają", więc oddaję je bez żalu. Wyszłam z założenia, że będę czytać tylko to, co sprawia mi przyjemność. I czekam na jakiś super kryminał, bo z ostatnim nie mogłam się dogadać i po przebrnięciu przez 15 stron podjęłam decyzję o oddaniu go do biblioteki.
W ubiegłym tygodniu zaczęłam czytać "Tego lata w Zawrociu", autorstwa Hanny Kowalewskiej. Nie wiem, czego się spodziewałam... Zwykłej obyczajówki, napisanej prostym językiem? Chyba tak, no bo cóż może zaskoczyć w historii, w której główna bohaterka otrzymuje w spadku po babce dom, a cała reszta rodziny stara się coś dla siebie z tego spadku wyciągnąć? Okazuje się, że autorka postawiła na bardzo plastyczną prozę, miejscami metaforyczną, nieco poetycką. Część powieści ma formę pamiętnika, w którym Matylda (główna bohaterka) zwraca się do swej zmarłej babki. Sięgnęłam też po ciąg dalszy serii - na razie przeczytałam "Górę śpiących węży", a wczoraj zaczęłam "Maskę arlekina"

Na drutach kocyk dla Młodego, w stonowanych barwach. Po raz kolejny wybrałam "chevron pattern", szybko się dzierga tym wzorem :)

Pozdrawiam Wam serdecznie i biegnę na spacer, bo za oknami piękne słońce!

środa, 15 kwietnia 2015

reaktywacja? zobaczymy :)

ekhem, ekhem... Ostatni post jest z ubiegłego roku. 
Jednak o czym miałam pisać, skoro:
- mogłabym przez większość czasu narzekać na pracę
- nie miałam nawet czym się pochwalić, bo na drutach był właściwie totalny zastój
- przez niemalże cały ten czas miałam drutowstręt. I to chyba w wydaniu maxi :(

Na szczęście teraz jest już lepiej :) Łapki, które odwykły od trzymania drutów nieco bolą, ale jak miło patrzeć na przyrost udziergu...mmm...dawno tak nie miałam.

Lojalnie ostrzegam - będzie sporo zdjęć, wybaczcie ;)

Była czapka w styczniu:

wzór: Magnolia hat by Gosia Socha
włóczka: Czterdziestka
Druty: Addi 3,5 mm

Była czapka w lutym:

Wzór: Making a memory
Włóczka: Polo
Druty: KP 4,0

Później nastąpił sezon kartek wielkanocnych, których też nie było aż tyle, ile bym chciała.







 W lutym udało mi się też skończyć sweter, który planowałam zrobić na 70. rocznicę wyzwolenia Auschwitz, bo podejrzewałam, że jak zwykle będzie zimno, a my jako pracownicy Muzeum będziemy musieli porzucić nasze standardowe tego dnia grubaśne buty, swetrzyska i czapy i zaprezentować się w czymś bardziej eleganckim. Niestety niemoc twórcza, jaka ogarnęła mnie w połowie grudnia sprawiła, że na 27 stycznia brakowało mi połowy rękawa...
Ostatecznie sweter ukończyłam, nawet kilka razy w nim wyszłam, ale nie wiem, czy zostanie moim ulubionym. Zawsze mogę zrobić z niego coś innego ;) 


Jak widać - jestem w pakiecie ;) Wypakowanie w sierpniu.

I tym miłym akcentem kończę i wracam do dziergania kocyka dla Młodego. Tak, tak - będzie Synuś :) 
Uściski dla Was i mam nadzieję do zobaczenia niebawem!